16 Czerwca 2010, 21:14 - Słuchaweczki dotarły dzisiaj do mnie, prosto on NetSportu. Owszem, trochę czasu minęło od ich prezentacji, zdaję sobie sprawę, ale możliwe, że są/będą osoby, które będą miały ewentualne pytania i wątpliwości odnośnie tego zestawu, także zachęcam do zadawania ich tutaj.Test MH907
Słowem wstępu
Słuchawki zostały zaprezentowane 21 września już prawie rok temu. Dzień ten był poprzedzony dość dużą kampanią, zapowiadającą, że tego dnia Sony Ericsson diametralnie odmieni sposób słuchania muzyki. Jak się okazało kluczem do sukcesu miały być słuchawki – model MH907 „reagujące na ruch”. Czy szumne zapowiedzi mają swoje pokrycie w rzeczywistości? Zapraszam do przeczytania testu zestawu słuchawkowego MH907.
Pudełko, zawartość
Zgodnie z nowymi trendami i sposobem pakowania akcesoriów przez Sony Ericsson zestaw znajdziemy w kartonowym pudełku z wycięciem i przezroczystą plastykową szybką w miejscu prezentowania akcesorium. Na odwrocie znajdziemy dwa obrazki: pierwsze przedstawiające sposób korzystania ze słuchawek, drugie zdjęcie ukazuje mężczyznę używającego ów zestaw. Zaraz pod tym pakiet tłumaczeń podstawowych informacji o produkcie. Ciekawym dodatkiem jest mini-ulotka na sznureczku, na której zamieszczone zostały szybkie wskazówki jak korzystać ze słuchawek, a wszystko to ukazuje nam ludzik znany z reklamy zestawu MH907.
Słuchawki są zapakowane tak jakby na tacce i po jej wysunięciu i zdjęciu górnej pokrywki możemy wyciągnąć słuchawki. W drugiej przegrodzie ukrywającej się pod słuchawkami znajdziemy woreczek foliowy z dodatkowymi parami gumek (dwa rozmiary), klips oraz pakiet ulotek, instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną.
Sposób zapakowania zdecydowanie podkreśla jakość i wysokie miejsce w hierarchii produktów szwedzko-japońskiego producenta. Wideo poniżej:
Pierwsze wrażenie, wygląd
Pierwsze wrażenie to mieszanina podekscytowania i ciekawości. Nadal przecież jesteśmy ciekawi jak słuchawki będą sobie radzić z powierzonym im zadaniem i czy sprostają oczekiwaniom. Zestaw jest jednolity, a więc nie znajdziemy tu złącza mini-jack w okolicach mikrofonu, które znamy z takich zestawów jak choćby kultowe już HPM-70. W MH907 doświadczymy jedynie mikrofonu, a ze względu na technologię w którą zostały wyposażone (SensMe, o której później) jest to oczywiście zrozumiałe. Niezwykle interesująca jest kwestia umiejscowienia loga marki, które tym razem znalazło się na tej stronie słuchawek, którą stojąca naprzeciwko osoba zobaczy po włożeniu słuchawek do uszu. Tam gdzie wcześniej było obecne logo, teraz mamy oznaczenie R i L czyli lewą i prawą słuchawkę. Słuchawka prawa ma dłuższy przewód, aniżeli lewa, a więc należy przewiesić ją przez szyję, by komfortowo korzystać z zestawu. Subiektywnie oceniając wizualny wygląd słuchawek w połączeniu z ergonomią korzystania, efekt końcowy jest jak najbardziej pozytywny. Trzymając zestaw w dłoniach nie odczujemy braku precyzji w projektowaniu i produkcji, lecz zostaniemy zaskoczeni lekkością i wspomnianą ergonomicznością.
Muzyczność
Muszę przyznać, że nigdy słuchanie muzyki z telefonu nie było sposobem przeze mnie praktykowanym. Powodem było przyzwyczajenie się do słuchawek dodawanych do odtwarzacza iPod, które są dla mnie najwygodniejsze. Z powodu testu odłożyłem na tydzień iPoda na półkę, uzupełniłem kartę pamięci swoją biblioteką muzyki i rozpocząłem przygodę z MH907.
Po podłączeniu słuchawek do telefonu zostaniemy poinformowani i podłączeniu zestawu w tradycyjny sposób – ikonka słuchawek w „zasobniku”. Wtedy w menu Ustawienia, Łączność i Akcesoria znajdziemy pozycję MH907, gdzie możemy:
• ustawić co będzie uruchamiane po umieszczeniu obydwu słuchawek w uszach, do wyboru mamy odtwarzacz muzyki, radio lub dezaktywowani tej opcji
• włączyć lub wyłączyć czujniki obecne w słuchawkach, jednym słowem możemy pozbawić słuchawki ich wyjątkowości
• przeczytać informacje na temat zestawu, oprogramowania.
Aby rozpocząć słuchanie muzyki, zgodnie z instrukcją umieszczamy obydwie słuchawki w uszach – powrócimy wtedy do ostatnio odtwarzanego utworu. Wyjęcie jednej z nich spowoduje zatrzymanie odtwarzania, choć dzieje się to po jakichś 2-3 sekundach i na zasadzie wyciszania. W celu odebrania połączenia podczas słuchania muzyki należy wyjąć jedną ze słuchawek i ponownie włożyć. Ot cała filozofia działania. Cała technologia została określona mianem „SensMe™”, co interesujące tą nazwę dane było już nam usłyszeć, ponieważ taka funkcja obecna jest w telefonach Walkman, dzięki której mogliśmy wybrać utwór ze względu na jego tempo i na nasz obecny humor. Tutaj nazwa SensMe idealnie pasuje do tego rozwiązania, gdyż słuchawki rzeczywiście „czują” nas i reagują na nasze działania poprzez dotyk.
Oczywiście takie rozwiązanie nie jest nieomylne, gdy złapiemy w 2 lub 3 palce słuchawkę okalając część plastikową, zestaw zareaguje i rozpocznie odtwarzanie. Pomimo tego jednego niedopracowania, którego jednak trudną byłoby uniknąć nie zauważyłem więcej błędów w działaniu zestawu.
Jakość muzyki zestawu MH907 zwaliła mnie z nóg. Po przesiadce ze standardowych słuchawek, słuchanie przy użyciu tych dokanałowych stało się czystą poezją. Zażegnałem odgłosy z zewnątrz i mogłem skupić się w 100% na muzyce, której słucham. Głębia niskich tonów jest naprawdę rewelacyjna, jednak wspaniale współgra z tonami wysokimi. Ku mojemu szczęściu nie popełniono błędu z poprzednich zestawów, gdzie po pewnym czasie wysokie tony stawały się piskiem, od czego bolały nas uszy, a później cała głowa. W przypadku MH907 po około 4 godzinach słuchania nie odczuwałem dyskomfortu w żadnej postaci. W porównaniu z modelem HPM-73 wyraźnie odczujemy czystość dźwięku, brak jakichkolwiek zakłóceń.
Słowem podsumowania
Oceniając samą ideę tego typu słuchawek wystawiłbym ocenę 8 w 10-cio stopniowej skali. Dlaczego? Zabrakło tu jednak przycisków do sterowania głośnością, czy przełączania utworów. W zamian jednak dostaniemy najbardziej zaawansowane pod względem innowacji słuchawki od Sony Ericsson oferujące nieopisane wrażenia pod względem jakości odtwarzanej muzyki. W połączeniu z telefonami z funkcjami Clear Bass, czy Clear Stereo śmiem twierdzić, że byłyby w stanie zadowolić choć w pewnym stopniu najbardziej wybrednych słuchaczy.