Słowa wstępuSony Ericsson Satio to model z najwyższej półki, należący do trójki telefonów nowej serii Entertainment Unlimited, którą uzupełniają modele Aino i Yari. Satio to model najbardziej zaawansowany, a także i najdroższy. Już na wstępie warto wspomnieć, że telefon ten jest kamieniem milowym Sony Ericssona, jeżeli chodzi o telefony komórkowe, z racji tego, że na pokładzie smartfona znajduje się system operacyjny Symbian S60 wydanie piąte. Ważną kwestią jest fakt, że testowany przeze mnie egzemplarz to prototyp, dlatego czytając moją recenzję proszę wziąć lekką poprawkę na to, że telefon dostępny w ogólnej sprzedaży może się minimalnie różnić od wersji testowanej.
Kupując Satio w oficjalnym sklepie, w zestawie znajdziemy:
- Gwarancja 24 miesiące
- Instrukcja w języku polskim
- Skórzany futerał
- Kabel USB DCU-65
- Karta pamięci microSD 16GB
- Bateria BST-33 1000 mAh
- Kabel TV ITC-60
- Słuchawki HPM-77
- Podstawka oraz czytnik kart IM-920
- Rysik
- Ładowarka CST-75
Bateria w prototypie, który trafił w mojej ręce była niższej pojemności niż 1000 mAh, dlatego nie mogę wypowiedzieć się na temat żywotności akumulatora w Satio. Na pojemności 930 mAh telefon wytrzymywał do dwóch dni pracy, a w tym czasie był mocno eksploatowany. Myślę, że czas działania sklepowej wersji będzie podobny, a może i trochę dłuższy.
Sony Ericsson Satio na rynku pojawił się w trzech odmianach kolorystycznych:
- srebrny
- czarny
- bordowy
Pierwsze wrażeniaTelefon już od samego początku wzbudzał we mnie spore emocje. Nie sposób nie zwrócić uwagi na spory 3,5 calowy wyświetlacz, czy aparat fotograficzny o rozdzielczości 12 megapixeli, który narobił wiele szumu w sieci. Biorąc pierwszy raz Satio do rąk można śmiało powiedzieć, że jest to solidne urządzenie. Obudowa nie trzeszczy, a materiały z jakich jest wykonana są dobrej jakości. Wymiary komórki to: 112mm wysokości, 55mm szerokości oraz 13mm grubości. Sądzę, że to przyzwoity wynik. Satio leży pewnie w dłoni, a swój rozmiar zawdzięcza sporemu ekranowi. Jedynie miejsce umieszczenia kamery powoduje znaczne zgrubienie obudowy u góry, co lekko psuje ogólny design. Jeżeli chodzi o wagę to wynosi ona 126 gram – sporo. Duża, metalowa osłona aparatu robi swoje i nie ma czemu się dziwić.
Satio nie posiada fizycznej klawiatury, w zamian do dyspozycji mamy kilka rodzai dotykowych, co nie dla każdego użytkownika będzie wygodnym rozwiązaniem.
Wygląd zewnętrzny Opisując wygląd zewnętrzny tego telefonu trzeba wziąć pod uwagę, że nie jest to model designerski. Krótko mówiąc Satio ma dobrze działać, a nie wyglądać. I tak też jest. Prawie cały przedni panel zajmuje wyświetlacz. Szczerze mówiąc wygląd telefonu nie powalił mnie na kolana, ale jak już wspomniałem nie to jest w nim najważniejsze.
Na przednim panelu Satio znajdziemy tylko trzy klawisze, umieszczone pod wyświetlaczem:
- zielona słuchawka – odbieranie połączeń przychodzących/wykonywanie połączeń
- środkowy klawisz – menu
- czerwona słuchawka – odrzucanie połączeń/kończenie połączeń
Dodatkowo na spodzie telefonu znajduje się uchwyt, do którego możemy przymocować rysik bądź smycz. Dla osób, które jeszcze o tym nie wiedzą muszę napisać, że Satio nie posiada wewnętrznego rysika. W zestawie znajdziemy tylko zewnętrzny rysik z zatyczką, który jest wygodny, lecz w takim przypadku zastosowanie teleskopowego rysika było by o wiele lepszym rozwiązaniem. Dla osób, które mają duże ręce ten rysik może się wydawać zbyt mały, przez co niewygodny.
WyświetlaczEkran to 3,5 calowy TFT, który wyświetla 16mln kolorów przy rozdzielczości 640x360 pixeli. Jest to całkiem przyzwoity wynik. Wyświetlacz jest całkiem dobrej jakości, a w słoneczny dzień nie powinniśmy mieć problemów z widocznością. Szkoda jednak, że jest ok wykonany w technologii TFT, obecnie na rynku stały się popularne wyświetlacze OLED, które mają sporą przewagę nad starszą technologią. Satio jest wyposażony w dotykowy panel rezystancyjny, dzięki czemu reaguję on zarówno na dotyk palca jak i rysik, dla porównania napiszę, że w Aino znajduję się panel pojemnościowy, który reaguje jedynie na palec. Niestety czułość dotyku w Satio sprawia trochę problemów. Czasem wymaga ona bardziej zdecydowanych ruchów. Początkującym użytkownikom tego telefonu może to sprawić dużo trudności podczas pisania sms’a. Jest to jednak kwestia kilku dni, aby „wyczuć dotyk”.


Lewy bok to miejsce na Fastport oraz slot kart pamięci. Obecnie Sony Ericsson wycofuje się z kart M2. Postawiono na bardziej uniwersalne rozwiązanie jakim jest micro SD. Po tej samej stronie jest również suwak blokady telefonu. Jest bardzo dobre i wygodne rozwiązanie. Nie ma najmniejszych obaw, że telefon będąc w kieszeni przez przypadek wydzwoni nam majątek.
Prawa strona telefonu to praktycznie cały komplet klawiszy potrzebnych do obsługi aparatu. Zaczynając od dołu:
- spust migawki
- przełącznik foto-wideo
- odnośnik do galerii
- klawisze zoom’u/głośności
Wszystkie guziki działają poprawnie i nie mam do nich zastrzeżeń. Spust migawki działa pewnie i nie ma mowy o jakichkolwiek problemach z fotografowaniem. Jest on duży i dodatkowo podświetlany na niebiesko, co dodatkowo znacznie ułatwia zabawę aparatem w nocy.
Tył U1 to spora plastikowa pokrywa baterii oraz równie pokaźnych rozmiarów osłona obiektywu. Jest ona metalowa i naprawdę solidna. Nie ma mowy o kołysaniu się na boki, czy też otwieraniu w kieszeni. Mechanizm rozsuwania chodzi bardzo pewnie,a sama osłona nie powoduje żadnych otarć. Po otwarciu, wewnątrz zapala się niebieska dioda nadając całości ciekawy efekt.
Dźwięk i multimediaOsoby, które szukają muzycznego telefonu z dobrym dźwiękiem na głośniku zewnętrznym , kupując Satio mogą się mocno rozczarować. Smartfon ten ma tylko jeden głośnik umieszczony u góry obudowy (zaraz obok włącznika, taki bardzo wąski otwór). Jakość dźwięku na głośniku zewnętrznym nie powala. W tym przypadku zdecydowanie lepiej wypada W995. Dalsze testy dźwięku wykonywałem na słuchawkach HPM-77 (takie znajdują się w zestawie) – tutaj jest już o wiele lepiej. Dźwięk może nie jest tak czysty jak w W995, ale zadowalający dla przeciętnego użytkownika. Sporym minusem oprogramowania Satio jest brak equalizera w standardowym odtwarzaczu plików muzycznych. Na pocieszenie mogę dodać, że na platformie Symbian S60 możemy doinstalować sobie o wiele bardziej rozbudowany player, który powinien zaspokoić bardziej wymagających.
Oprogramowanie
Sony Ericsson Satio działa na systemie operacyjnym Symbian S60 piątej edycji. Platforma ta jest przystosowana do niemalże pełnej obsługi palcem. Praktycznie każdą czynność w telefonie możemy zrobić bez użycia rysika. Napisy oraz przyciski są odpowiedniej wielkości, po to aby nikt nie miał najmniejszego problemu z trafieniem, czy też przypadkowym wciśnięciem innego – co było zmorą UIQ. Tamten system wymagał użycia stylusa niemal w każdym przypadku, aby swobodnie obsługiwać smartfona. Mój egzemplarz Satio w trakcie testu był wyposażony w najnowsze, a zarazem pierwsze polskie oprogramowanie: R1BB041. Bardzo prawdopodobne jest, że takie też oprogramowanie posiadają telefony, które już można kupić w sklepie. Soft ten jest stabilny, pomimo sporej ilości błędów. Ani razu telefon nie zawiesił mi się w taki sposób, abym musiał wyciągnąć z niego baterię, lecz zdarzały się bardzo sporadycznie „przywieszenia” telefonu. Działo się to zazwyczaj w momencie przeglądania internetu, kiedy na stronie pojawiała się olbrzymia reklama flash. Przeglądarka zauważalnie spowalniała i utrudniała pracę telefonu. Poprawy wymaga także samo odblokowywanie telefonu. W momencie uśpienia ekranu, po odblokowaniu go musimy poczekać około sekundy, aby cokolwiek na nim zobaczyć. Tak długa praca po czasie zaczyna irytować, kiedy np. chcemy szybko sprawdzić godzinę. Testując jakość oprogramowania w Satio, porównałem go z Nokią 5800. Oprogramowanie fińskiego producenta jest nieznacznie szybsze, warto jednak pamiętać, że testowany model to prototyp, a i także oprogramowanie bardzo wczesne. Myślę, że już niedługo pojawi się nowe, o wiele szybsze z poprawionymi błędami, których doszukałem się sporo. U1 został wyposażony w 256MB pamięci RAM, taka ilość pamięci podręcznej powinna spokojnie wystarczyć nawet w momencie, kiedy uruchomionych zostanie kilka bardziej wymagających aplikacji. Telefon zaraz po uruchomieniu ma wolnych około 150MB wolnej przestrzeni, a więc wyraźnie widać, że system Symbian S60v5 pożera naprawdę sporo.
Ciekawym elementem oprogramowania jest nakładka graficzna przygotowana przez Sony Ericsson'a na system operacyjny. Dzięki niej do dyspozycji mamy 5 aktywnych pulpitów, które możemy przełączać wciskając odpowiedni przycisk lub przesuwając poziomo palec po ekranie. Na głównym ekranie znajdziemy takie widgety jak:
- ulubione kontakty
- ulubione strony WW
- pulpit główny
- galeria zdjęć
- skróty
Foto & wideoFunkcje fotograficzne w Satio stoją na najwyższym poziomie. Dumny napis „
12.1 megapixel” na obudowie do czegoś w końcu zobowiązuje. Satio jest obecnie jedną z najlepszych fotograficznych komórek na rynku. Z tym telefonem konkurować może jedynie Samsung Pixon 12. Niestety nie miałem zrobić okazji takiego porównania. Z racji tego, że jestem zapalonym fotografem-amatorem, sporo czasu poświęciłem tej opcji w telefonie i śmiało mogę powiedzieć, że Satio to najlepsza foto-komórka z całej gamy modeli Sony Ericssona.
Nad obiektywem została umieszczona lampa błyskowa, która ma dwa tryby błysku: zwykły oraz makro. Podczas fotografowania bardziej odległych obiektów flesz jest bardzo mocny. Robiąc zdjęcie z bliska, czyli makro, ksenon błyska nieco słabiej. Jest to bardzo pomysłowe zastosowanie, dzięki któremu niemożliwe jest „przepalenie” fotek makro. Poniżej zamieściłem również takie zdjęcia, abyście mogli się o tym przekonać. Trochę poniżej obiektywu widać małą diodę, która podczas nagrywania wideo świeci na czerwono.


Aparat w Satio ma praktycznie wszystkie takie same funkcje, co pozostałe modele tego producenta. Możemy wybrać sobie scenerie, tryb fotografowania, balans bieli oraz efekt. Nie mogło zabraknąć oczywiście Face Detection i Smile Shutter. Małym dodatkiem do aparatu jest Touch Focus – funkcję tą uświadczymy jedynie w „dotykowych” modelach Sony Ericssona z wiadomych powodów. Ciekawą zmianą dla producenta, jest odświeżony tryb panoramy. Poprzednio wykonywaliśmy 3 zdjęcia, zaczynając od lewej, kończąc na prawej stronie. Obecnie w Satio wykonujemy pierwsze zdjęcie, następnie przesuwając telefon w wybranym kierunku określamy w którą stronę chcemy robić panoramę. Poprzednio robiąc kolejne zdjęcie musieliśmy samemu odpowiednio dopasować zdjęcie, teraz przesuwając obraz w bok otrzymujemy podpowiedzi jak poprawnie uchwycić kadr. Myślę, że to dość fajny dodatek, szkoda jednak, że panorama wciąż może składać się tylko z trzech zdjęć.
Satio poza świetnymi zdjęciami kręci również całkiem przyzwoite filmy wideo. Ich maksymalna rozdzielczość to VGA (640x480) przy około 30 klatkach na sekundę, czyli całkowicie płynny obraz. Przypomnę, że ludzkie oko obraz powyżej 25fps’ów rejestruje jako płynny ruch. Nagrane klipy zostają zapisane w formacie .mp4 w całkiem niezłej jakości.
Przykładowe zdjęcia wykonane w rozdzielczości 12 megapikseli:

Jeżeli chodzi o fotografowanie Satio, to szczerze polecam tryb 9 megapikseli, dzięki temu uzyskamy bardziej panoramiczne zdjęcia (16:9), a wcale nie stracimy na jakości. Fotografie na najwyższej rozdzielczości są w proporcjach 4:3, a więc bez obróbki nie nadają się one choćby na tapetę.
Internet & GPSJednym z najważniejszych aspektów Sato jest właśnie internet. Telefon wyposażony został oczywiście w obsługe sieci WiFi. Korzystanie z internetu w tym telefonie jest bardzo wygodne, a standardowa przeglądarka bardzo intuicyjna. Ogromną zaletą jest współpraca z elementami flash na stronach WWW. Spory wyświetlacz o rozdzielczości 640x360 pikseli bardzo dobrze sprawuje się w takich sytuacjach, chociaż osobiście uważam, że model X1 był w tym przypadku trochę lepszym rozwiązaniem ze względu na większą rozdzielczości ekranu. Poza standardową przeglądarką możemy zaintalować sobie dodatkowe. Ja polecam Operę Mini lub Operę Mobile z tym, że te przeglądarki nie obsługują już elementów Flash na stronach.
Smartfon został również wyposażony w odbiornik GPS. Standardowo do dyspozycji mamy mapy od Google oraz nawigację Wisepilot, która to niestety nie jest darmową aplikacją, a więc wymaga zakupienia licencji, dlatego też nie miałem okazji bardziej dociekliwego przetestowania nawigacji. Z racji tego, że na pokładzie U1 mamy system operacyjny, nie będziemy mieli większych problemów z zainstalowaniem do swojego telefonu innej nawigacji niż ta preinstalowana. Do działania samego modułu nie mam żadnych zastrzeżeń - telefon łapał satelity bez problemów.
OrganizatorKażdy smartfon pod względem funkcji biurowych ma ogromną przewagę nad zwykłym telefonem. Tak też jest w przypadku Satio. Obsługuje on standardowo większość formatów pakietu Office oraz pliki z rozszerzeniem .pdf. Niestety w moim prototypie aplikacja QuickOffice nie posiadała przedłużonej licencji, a więc nie miałem możliwości przetestować tworzenia nowych dokumentów, skoroszytów i prezentacji. Funkcja przeglądania gotowych dokumentów działała bez problemu, ponieważ to nie wymagało zakupienia licencji. Nie mam niestety informacji, czy kupując Satio w sklepie będziemy mieć już licencję na pakiet Office, czy będzie trzeba kupować ją na własną rękę.
Wiadomości, obsługa klawiatury dotykowejSatio nie został wyposażony w fizyczną klawiaturę, dlatego wpisywanie danych odbywa się poprzez ekran dotykowy, a do wyboru mamy takie opcje:
- pełnoekranowa klawiatura QWERTY (wg mnie najwygodniejsze rozwiązanie)
- klawiatura alfanumeryczna
- miniklawiatura QWERTY
- pismo odręczne
Jak widać każdy może sobie dobrać taką, która będzie dla niego najwygodniejsza. Moim zdaniem najszybciej wprowadzamy tekst używając pełnoekranowej QWERTY. Wtedy telefon musimy trzymać poziomo w obu rękach. Jako ciekawostkę mogę napisać, że styl klawiatury dostosowuje się razem z motywem.
W Satio nie zabrakło standardowego interfejsu wykonywania połączeń. Został on umieszczony w dość intuicyjnym i łatwodostępnym miejscu, także nie musimy przekopywać się przez cały ogrom funkcji, aby dostać wykonać jedno połączeniu. Na dole klawiatury alfanumerycznej znalazł się także odsyłacz do listy kontaktów. Jakość rozmów jest zadowalająca, a z głośnika nie wydobywają się nieprzyjemne trzaski, jakie miały miejsce w kilku innych modelach.
PodsumowanieSony Ericsson wprowadzając na rynek nową linię telefonów, czyli Entertaniment Unlimited chciał odejść od reguły tworzenia telefonów, które mają węższy zakres odbiorców tj. muzyka, fotografia, biznes. Używając Satio mogę śmiało powiedzieć, że cel został osiągnięty. Model ten świetnie spisuje się zarówno jako komórka do robienia zdjęć, a także do surfowania po internecie. Osoby ceniące w telefonach funkcje biznesowe również nie zawiodą się na Satio. Bez problemu skonfigurujemy pocztę e-mail, odczytamy kanały RSS, a także zapiszemy prosty plik pakietu Office. Jedynie maniacy muzyki mogą się zawieść pod względem dźwięku z głośnika zewnętrznego. Na otarcie łez otrzymujemy w komplecie bardzo dobre słuchawki, których jakość powinna zadowolić większość odbiorców.
Uważam, że Satio to bardzo udany model szwedzko-japońskiego producenta, który powinien znaleźć sporą rzeszę potencjalnych klientów. Poza samym telefonem zachęca bogaty zestaw, co w pewien sposób tłumaczy wysoką ceny tego produktu.
autor: Tomasz Hamryszak